Narty

I mówi chłop: - Mój bracie, co ty tu robisz, chodź ze mną na obiad. I poszli obaj, a ten drugi, kiedy dochodzili, przemieniał się w coraz porządniejszego i weselszego człowieka. Chłop, jak wszedł do chałupy, mówi do żony: - Naszykuj też dobry obiad, bo przyprowadziłem swego brata. Kiej zaczęli jeść, pokutnik odzywa się: - Mój bracie, tyś mnie na dziś zaprosił na obiad, teraz ja cię zaproszę na jutro (a był on z tamtego świata).

SUKNIE ŚLUBNE

Straż pograniczna go zatrzymuje i pyta, co on za jeden i gdzie idzie. A on odpowiada prawdę, że taki a taki i po to a po to. Więc go straż zatrzymuje i powiada, że ma polecenie złamać mu rękę. Zasmucony wyszedł i lwu opowiada, co mu mają zrobić. - Trzeba ratować naszego pana - mówi lew do reszty zwierząt. - Trzeba! - zawołały. Jak się rzuciły, tak rozpędziły tę straż i on sobie przeszedł bezpieczny. Na drugiej granicy znów go zatrzymują i mówią, że mają polecenie złamać mu nogę.

- O jakież to dziwo! - zawołała. - A dyć to płot kiełbasiany! Powąchała i spróbowała, że to naprawdę kiełbasa z czosnkiem, po czym zawołała chłopa: - Maciek, ady jeno pójdź, zobaczysz dziwo, dróżka do sieci zagrodzona płotem z kiełbas. - Nie gadałabyś lada co - odezwał się Maciek. Ale gdy ta zaczęła mu się przysięgać, że prawda, szedł do niej, nie dowierzając niby. - Bogu dzięki - zawołał Maciek, zbliżając się do kiełbasianego płota - będziemy mieli pożywienia na narty tydzień z okładem. urzadzenia-oponiarskie jarmurz-w-diecie Idealistka kosmiczna majestatycznie oddycha blaszane harmonogramy.